4/10/2006

Asuncion

Dojechalismy o 5 tej rano. Troche koczowalismy w restauracji na dworcu - miasto spowite mgla nie wygladalo zachecajaco, troche wrecz groznie, wahalismy sie.
Ale w koncu sloneczko wyszlo wszelkie watpliwosci sie rozpierzchly, ruszylismy do centrum.
Wszyscy bardzo zwawi, pelno ludzi na ulicach, wszyscy pija matte na zimno (non-stop, w autobusach, na ulicach, straganach) - bardzo pozytywny klimacik.










Potem napotkalismy powazna demonstracje na miescie: "Minister ma na rekach krew 400 osob, my go osadzimy!". Ostro sie tu dzieje w polityce.










Asuncion - miasto nad rzeka Paragwaj. Fawelle, boiska, a zaraz obok park publiczny, instytucje rzadowe, Uniwersytet i wszedobylscy policjanci pilnujacy niewiadomoczego.



















Potrojny Merc. 3x sila mercedesa w jednym. (to jest autobus miejski)































W Asuncion liczylismy na tanie zakupy fotograficzne. Legenda glosi, ze tutejsi handlarze foto maja wszystko bezposrednio od producentow, wszystkie najwieksze firmy, po cenach nizszych niz hurtowe. Canony prosto od Canosia, Nikony od Nikosia.
Niestety rzeczywistosc tego nie potwierdza. A przynajmniej my nie znalezlismy tego foto-raju tutaj. Najwiekszy sklep foto opisany w przewodniku okazal sie byc mizernym punktem wywolywania zdjec. Porazka.

4 Comments:

Blogger Piotr said...

sledze i czekam na zdjecia, rowniez na te z pierwszego rzedu obok kierowcy

4:13 PM  
Blogger Piotr said...

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

4:13 PM  
Blogger Piotr said...

W ogole brawo za realcje i zdjecia. Nurtuje mnie tylko skad wy w takim dajmy na to Paragwaju macie internet. Wzieliscie ze soba z Polski, czy co?

3:01 AM  
Blogger /\/\iron said...

tu internet jest wszedzie.
nie maja kasy na kompy w domu, ale chodza wlasnie do kafejek...

7:52 PM  

Prześlij komentarz

<< Home