4/14/2006

Potosi : kozaczki . dynamit . national geographic

filmik - poszukiwanie transportu - brokerzy busowi (QuickTime)

Przybylismy o 13:00 po nocnej jezdzie bez trzymanki przez gory z StCruz i po szybkiej przesiadce w Sucre.










Potosi to miasto gornicze. Wszystko kreci sie wokol Cerro Ricco czyli srebro-nosnej gory nad miastem. Hiszpanie zaczeli wydobywac cenny surowiec i powstala tu osada. Potem spolki gornicze upadly, srebro sie skonczylo, w gorze zostaly jakies mniej dochodowe metale i gornicy zaczeli tu kopac na wlasna reke. Jeszcze 10 lat temu bylo tu dosc niebezpiecznie, ale teraz jest turystycznie.









Wysokosc miasta to 4100 mnpm, ponoc najwyzej polozone na swiecie. Spodziewalismy sie od razu szoku, ataku choroby wysokosciowej. A tu nic. Polskie kozaczki czuja sie dobrze ;).

Szybko wynajelismy agenture i gosc zawiozl nas dzipkiem na C.Ricco i tutaj zeszlismy do jednego z tuneli - 300m wglab gory. Kazdy tunel nalezy do jednej rodziny, ktora mieszka u wejscia do tunelu. Surowcow poszukuje sie prosta metoda - pracowicie wydrazona 25 calowa dziurka (przy czym zaden gornik nie pracuje bez wilkiej guli z lisci koki w gebie), dynamit do dziurki, male bum i wynosimy kamienie zawierajace metal. Zadnych zabezpieczen oprocz helmu i latareczki oraz czasami kilku stempli z patykow. Ponoc ginie 2-3 gornikow miesiecznie. W zadnym panstwie Europy nikt by nas do takiej kopalni nie wpuscil, bylby nakaz trzymania sie w odleglosci 300m od gory. A tutaj nawet sami sobie odpalilsmy laske dynamitu na koniec wycieczki. Loncik w dynamit i nitro, draska i w nogi !












W zwiedzaniu kopalni towarzyszyli nam dwaj dalekobiezni endurowcy, ktorzy wykonywali wlasnie trase motocyklami z Chile do Peru i spowrotem. Okazalo sie ze jeden byl dziennikarzem z NY a drugi fotografem z Argentyny i robili wlasnie reportaz dla N.G. Spoko goscie, globtroterzy, amerykanin byl nawet kiedys w Warszawie .



















Choroba wysokosciowa uderzyla nas dopiero po 6 godzinach, kiedy konczylismy wizyte w kopalniach. Pozycja horyzontalna, duzo wody, zero snu przez noc, baniak peka, nudnosci. Myslalem, ze umieram. Uspokoilo sie dopiero rano drugiego dnia. Choc sil brak i jakos tak niepewnie sie chodzi... Dla kurazu zujemy koke, pijemy koke i lykamy jakies miejscowe prochy.







Ekipa tutaj juz pod wplywem.. choroby wysokosciowej...