4/28/2006

Sao Paolo Boogie

Lot spowrotem do kraju.
Trzy przesiadki, siedem startow / ladowan, zagubiony bagaz (Alitalia pod tym wzgledem dorownala BA :).
I jeden przyjemny dzien oczekiwania na tranzyt w Sao. Wpadlismy na szamke do klimatycznej lokalnej churascarii, gdzie wszyscy znali wszystkich, tylko nas nie (rzadko widuja tu turystow) i nadawali hiphop brazylijski polaczony z samba i instrumentami na zywo. Marcello O2. Wypilismy Skola, zjedlismy miecho w bulce z serem + repeta x2 i pogadalismy troche z miejscowym Harvey Keitelem. Potem jeszcze kupilismy plytke, coby klimat ten zapamietac muzycznie.
Dobre zakonczenie trasy i tej opowiesci.